Więcej treści w klasyku A.A. Milne niż się komukolwiek śniło

Cała filozofia europejska to długi etap przygotowań i wstęp do Kubusia Puchatka, jak przekonuje John Tyerman Williams w swojej książce Pooh and Philosophers (Kubuś Puchatek i filozofowie). Inspiracją do tej niecodziennej konkluzji natchnął pisarza równie oryginalnie brzmiący postulat innego twórcy, A.N. Whiteheada, że filozofia europejska to jedynie notatki i przypisy do Platona. Jak nietrudno zauważyć, z obu twierdzeń wynika, że Platon to alfa a Puchatek omega zachodniej myśli filozoficznej.  O ile pierwsza części tej propozycji nie powinna wzbudzić kontrowersji, niejeden skłonny byłby polemizować z drugą. Poniższa próbka spekulacji – lub, jak kto woli, dowodów – z dzieła Johna Williamsa pozwoli osądzić, czy malkontenci mają podstawy do powątpiewań w wagę puchatyzmu.

Już na wstępie autor poucza drwiących z bezmózgowia pociesznego misia, że sam Sokrates przyznawał się do swojej ignorancji, deklarując ją przygodnym Ateńczykom, by tym sposobem wciągnąć ich w debaty filozoficzne. Rzeczywista czy tylko pozorowana – nie będziemy dochodzić – ignorancja była dla Sokratesa kluczem do zadawania pytań i dochodzenia prawdy. Nie inaczej z Puchatkiem. Tylko naiwni mogą go posądzać o autentyczny brak wiedzy i zrozumienia, czego historia z pszczołami i miodem, do którego Puchatek stara się dostać przy pomocy balonu, jest jedną z bardziej przekonujących ilustracji.

To nie o dosłowny miód tu chodzi. Słodki przysmak, na który Puchatek jest, powiedzmy to bez ogródek, dość łasy, to jedynie alegoria prawdy o rzeczywistym kształcie Ziemi, symbolizowanym okrągłością użytego przez Puchatka balonu. Natomiast trudności, jakie miś musiał pokonać i tarapaty w jakie popadł zanim Krzysiowi szczęśliwie udało się zestrzelić balon z podczepionym doń Puchatkiem, to ilustracja niełatwej drogi, jaką intelekt ludzki musiał pokonać przez wieki, by do tej prawdy dotrzeć.

Już pitagorejscy mistycy długo przed Platonem postulowali, że Ziemia jest okrągła i obraca się dookoła wielkiego ognia. Arystoteles to podtrzymał, acz w ograniczonej formie – to jest, że Ziemia jest okrągła, ale nieruchoma – i tak zostało aż do siedemnastego wieku, do czasów Galileusza, który rozpropagował i spopularyzował wcześniejszą teorię Kopernika. Usiłowań tych ostatnich światli Europejczycy nie przyjęli do wiadomości przez następny wiek. Mniej światli nie poznali tej prawdy przez kolejne sto lat albo dłużej. A jeśli wierzyć niepotwierdzonym źródłom, to w niektórych miejscach na kresach polesko-podlaskich, Kielecczyźnie, i Podbeskidziu nie wiadomo o tym do tej pory.

Do wspomnianych wcześniej elementów arystotelizmu w filozofii Puchatka dodać należy, iż podobnie do greckiego myśliciela Puchatek to baczny obserwator przyrody, a w szczególności pszczół. Bo czymże innym można wyjaśnić jego następujące, niezwykle wnikliwe stwierdzenia:

To bzykanie coś oznacza. Takie bzyczące bzykanie nie bzyka be powodu. Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki znam, to ten, że się jest pszczołą. [...] A jedyny powód, żeby być pszczołą, to ten, żeby robić miód. [...] A jedyny powód robienia miodu to ten, żebym ja go jadł.

W tych jakże słusznych dociekaniach, idąc śladem Arystotelesa, Puchatek odrzuca abstrakcyjne domniemania w poznawaniu rzeczywistości, a kieruje się namacalnym doświadczeniem. A przede wszystkim, podążając łańcuchem logicznie spójnych dociekań – "Po co pszczoły?", "Żeby robić miód.", "Po co miód?", "Żebym mógł go jeść" – daje przykład arystotelesowskiego dążenia do poznania przyczyny naczelnej, zasadniczej.

Dochodząca niekiedy do głosu krytyka prezentów urodzinowych Puchatka i Prosiaczka dla Kłapouchego to z kolei przykład braku należytego zrozumienia puchatyzmu przez niedoświadczonych badaczy dzieła A.A. Milne, koncentrujących się jedynie na egzystencjalnym pesymizmie zawartym w anegdocie o urodzinach. Przypomnieć tu wypada, że dobrych intencji nie brakło żadnemu z gości urodzinowych Kłapouchego. Jednak za sprawą łakomstwa w zmowie z pechem ani Puchatek nie doniósł pełnego słoja miodu ani Prosiaczek całego, napompowanego baoelonu.

Wybaczenie należy się niedoświadczonym czytelnikom za pochopny wniosek, że wkładanie smętnych zwłok balonu do słoja i wyjmowanie ich stamtąd przez Kłapouchego cechuje się tylko aspektem egzystencjalizmuzapożyczonym oczywiście od Puchatka przez Heideggera i Sartre’a. Baczne oko wytrawnego czytelnika dostrzeże tu w oczy klującą prawdę, że za ofiarowaniem takich właśnie prezentów stoi troska Puchatka o to, że Kłapouchy nie jest jeszcze gotowy na przyjęcie prawdy o okrągłości Ziemi. Razem z Puchatkiem nadzieję jedynie mieć można, że za którymś wyjęciem flaka balonu ukaże się on Kłapouchemu, aczkolwiek jedynie w abstrakcyjnej formie, jako okrągły, napompowany balon, podpowiadając mu prawdę o prawdziwym kształcie Ziemi.

Wyprawa Krzysia i Puchatka na biegun północny to znowu przypomnienie o sokratejskim pierwiastku filozofii pluszowego bohatera, szczególnie kiedy bez żenady ujawnia swoją niewiedzę na temat tej części kuli ziemskiej. Odpowiedź Krzysia, że biegun północny to coś, co się odkrywa, ilustruje natomiast platońskie przekonanie, że rzeczywistość w swoim idealnym kształcie, to jest w świecie doskonałych form Platona, istnieje niezależnie od postrzegającego (lub odkrywającego) ją.

To przekonanie jest, jak powszechnie wiadomo, integralną częścią platonizmu w matematyce, domagającego się niezależnego, przez Stwórcę zadanego istnienia wytworów logiki matematycznej, jak na przykład, że minus dwa razy minus dwa jest cztery (a nie siedemdziesiąt trzy). Warto tu przypomnieć, że temu platońskiemu przekonaniu sprzeciwia się konwencjonalizm matematyczny, zapewniający, że abstrakcyjne pewniki i zbudowane na nich systemy w matematyce są kwestią umowną. A więc to, że minus dwa razy minus dwa jest cztery to tylko konwencja, jak to, że kawałki pociętego papieru to prawdziwe pieniądze w dziecięcej zabawie w sklep. Nie Puchatka jednak winić należy za matematyczne dyrdymały i ich konsekwencje. 

Nie brak też w filozoficznej zawartości Kubusia Puchatka pierwiastków stoicyzmu, a nawet – bez obawy o przesadę można powiedzieć – epikureizmu, czego upodobanie misia w miodzie jest oczywistym przykładem. Każdy głupi jest w stanie to zauważyć. Nie każdy jednak dostrzeże to w próbie Puchatka dotarcia do ulubionego przysmaku poprzez mozolną wspinaczkę na drzewo, która skończyła się mniej mozolnym spadkiem. Lecąc w dół z drzewa i nie przejmując się przydarzającym mu się dramatem, Puchatek jest w stanie spokojnie kontynuować swoje rozważania, jak ilustruje to następujący ustęp:

Gdybym zamiast tego... – powiedział i nie skończył, bo zleciał na następną gałąź o dwa łokcie niżej. – Domyślacie się chyba, co miałem zamiar zrobić – wyjaśnił Puchatek fikając koziołka i zlatując na łeb, na szyję na inną gałąź o trzy łokcie niżej. – Oczywiście, że to było z mojej strony raczej... – przyznał spadając na następne sześć gałęzi. – A wszystko to, moim zdaniem, przez to – powiedział opuszczając ostatnią gałąź i fikając przy tym trzy koziołki – wszystko przez to, że za bardzo lubię miodek.
  
Na zakończenie tej krótkiej ekspozycji głębi arcydzieła A.A. Milne, gwoli ścisłości nadmienić należy, iż przytoczone powyżej przykłady to tylko wierzchołek góry lodowej bogatej i różnorodnej zawartości filozoficznej Kubusia Puchatka, bacznie podpatrzonej i pieczołowicie wyszczególnionej przez Johna Tyermana Williamsa. Wspomnieć wypada chociażby o elementach racjonalizmu Kartezjusza i Leibniza, empiryzmu Locke'a, Berkeleya i Hume’a, logicznego pozytywizmu Wittgensteina, tudzież idei niemieckich myślicieli jak Kant, Hegel i Nietzsche.

Tych, dla których zagłębianie się w Kubusia Puchatka i filozofów nie jest pociągające, piszący te słowa zachęca do bezpośredniego okrywania mądrości Kubusia Puchatka, którego egzemplarz zapewne znajdzie się w niejednej bibliotece domowej.

© Robert Panasiewicz 

Ilustracja pochodzi z okładki Pooh and Philosophers.